Potrzebujesz dachu nad głową, a ja matki dla moich córek. Chodź ze mną – powiedział właściciel ziemski. Historia Marii Górskiej
Od pierwszego dnia, gdy przekroczyłam próg domu pana Andrzeja, wiedziałam, że nic już nie będzie takie samo. Znalazłam się w samym środku rodzinnych konfliktów, nieufności i codziennych trudności, a mimo to z każdym dniem coraz bardziej czułam, że to miejsce może stać się moim domem. Czy można pokochać obce dzieci i zbudować rodzinę na gruzach cudzego nieszczęścia?