„Będzie tak, jak pragnę!” — powiedziała babcia, a ja poczułam, jak mi pęka gardło
Siedziałam w kuchni u Zofii, słysząc, jak jednym zdaniem próbuje ułożyć mi całe życie i odebrać mi syna. Wszyscy wokół mówili o obowiązku, wdzięczności i „co ludzie powiedzą”, a ja miałam w głowie tylko jedno: że zaraz znowu zabraknie mi odwagi. To był wieczór, w którym musiałam wybrać między spokojem rodziny a własną wolnością.