Niespodziewana radość Haliny

Niespodziewana radość Haliny

Tego dnia stałam w progu mieszkania i usłyszałam z kuchni brzęk butelki — a potem głos męża, który obiecał mi kiedyś, że „już nigdy”. Na katedrze byłam Haliną, docentką i kierowniczką, a w domu kimś, kto sprząta cudzy wstyd i liczy siniaki na duszy. Najtrudniejsze było to, że kiedy wreszcie przyszła radość, nie zapukała cicho — wdarła się z hukiem i kazała mi wybrać między rodziną a sobą.